Wielokrotnie na blogu przy różnych okazjach bębnię o konieczności podłączania przewodu ochronnego czy to do gniazdka czy do lampy.
Piszę, że dzięki temu wyrównuje się potencjał elektryczny na obudowach i jakby jakimś cudem izolacja wewnątrz urządzenia uległa uszkodzeniu to prąd przewodem ochronnym raz dwa popłynie do ziemi. W następstwie zadziała czy to wyłącznik nadmiarowo-prądowy (artykuł) czy też wyłącznik różnicowo-prądowy (artykuł) w rozdzielnicy i nawet jeśli nie zidentyfikujemy w mig usterki, będziemy wiedzieć, że coś się dzieje.

No dobra, ale czy przewód ochronny to jedyna możliwość zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony przeciwporażeniowej w domowych urządzeniach? Jestem przekonany, że znasz odpowiedź na to pytanie, mniej lub bardziej świadomie. Tak czy inaczej pozwolisz, że przeleję ją na elektroniczny papier.

Klasy ochronności

Zgodnie z obecnymi normami, istnieją 4 tzw. klasy ochronności. Żeby urządzenie przyporządkować do danej klasy, musi ono mieć pewien określony zestaw cech.

Po co nam to wiedzieć? Pozwoli nam to zrozumieć co może pójść nie tak i jakie mogą być konsekwencje. Przejdźmy do konkretów.

Klasa 0

Ta klasa nie posiada symbolu. Nic dziwnego, numerek przy tej klasie mówi w zasadzie wszystko o przeciwporażeniowych właściwościach urządzenia.
Urządzenie jest zasilane napięciem niebezpiecznym (np. 230V), nie posiada zacisku ochronnego, doprowadza się do niego jedynie przewód fazowy i neutralny (o rodzajach przewodów tutaj). Nie posiada żadnej dodatkowej izolacji ochronnej (jedynie podstawową) więc w przypadku przebicia tj. uszkodzenia izolacji i dostania się potencjału na obudowę urządzenia, chronią nas jedynie uwarunkowania zewnętrzne. Mam tutaj na myśli przede wszystkim odizolowanie od ziemi i tym samym uniemożliwienie przepływu prądu przez ciało. Jeśli uwarunkowania nie są spełnione, to peszek…

Urządzenia w tej klasie w zasadzie nie są już produkowane, ale… jeśli urządzenie nie posiada wtyczki z otworem na bolec ochronny, a jego obudowa jest wykonana z metalu czy innego materiału przewodzącego, powinna Ci się „zapalić w mózgu” czerwona lampka ostrzegawcza z napisem ‚UWAGA! NIEBEZPIECZEŃSTWO!’.

Klasa 1

Urządzenie w tej klasie jest zasilane napięciem niebezpiecznym (typowo 230V). Posiada wewnątrz zacisk ochrony który połączony jest z jego obudową i jednocześnie z przewodem ochronnym PE w gniazdku lub PEN (wykonany mostek pomiędzy bolcem w gniazdku a przewodem neutralnym). Podobnie jak w klasie 0, tak i tutaj izolacja jest jedynie podstawowa.


Wtyczka urządzenia w pierwszej klasie ochronności.

W przypadku uszkodzenia izolacji, prąd „ucieka” przewodem ochronnym i zmusza zabezpieczenie w rozdzielnicy do zadziałania. To o tego typu urządzeniach najczęściej wspominałem przy okazji różnych artykułów.
Urządzenie w tej klasie musi mieć wtyczkę z:

  • otworem na bolec ochronny lub
  • metalowymi elementami do gniazd typu schuko.
  • obie opcje powyżej.

 

Urządzenia w klasie 1 na tabliczce znamionowej powinny mieć symbol jak zaprezentowany na początku rozdziału, natomiast trudno w domowych urządzeniach takiego symbolu się doszukać (za to znajdziemy mnóstwo innych symboli, szczególnie w produktach z Państwa Środka). Jak już jest jakiś symbol zaprezentowany to dla urządzeń klasy 2. O czym w kolejnym rozdziale.

 
Gniazdo typu Schuko. Bolca co prawda nie ma, ale istnieją metalowe blaszki w górnej i dolnej części połączone z zaciskiem ochronnym. Wtyczka musi również posiadać wcięcia z metalowymi wyprowadzeniami.

Klasa 2

Są to urządzenia zasilane napięciem niebezpiecznym, które nie posiadają zacisków ochronnych, a ich wtyczki składają się z dwóch bolców bez otworu na bolec ochronny. Wyróżniają się izolacją. Element czynny urządzenia czyli taki który podczas jego pracy znajduje się pod napięciem jest:

  • obudowany podwójną izolacją
  • zaizolowany grubszą warstwą tzw. wzmocniona izolacja

W obu przypadkach o „przebicie” jest bardzo bardzo trudno. Wręcz trzeba podjąć działania sabotażowe przy użyciu (ostrych) narzędzi, żeby do takiego przebicia doszło.

 
Tabliczki znamionowe wiertarki i zasilacza.

Często można spotkać urządzenia z takim symbolem w domowych zastosowaniach np. w:

  • małym AGD
  • sprzęcie elektronicznym
  • wiertarki i inny sprzęt monterski

Wtyczki urządzeń klasy 2.

Klasa 3

Urządzenie w tej klasie również nie ma bolca ochronnego we wtyczce. Nie jest też zasilane napięciem niebezpiecznym. I to jest główna cecha przeciwporażeniowa. Co z tego, że dotkniesz przewodu lub innego elementu urządzenia znajdującego się pod napięciem tego nawet nie poczujesz (ew. lekkie mrowienie)? Niskie napięcie (tzw. obwody SELV, PELV) rozwiązuje problemy przeciwporażeniowe, nie może jednak być stosowane wszędzie ze względu na niską moc jaką można dzięki niemu uzyskać (w normalnych warunkach).

 
Brak jakiegokolwiek symbolu klasy ochronności urządzenia. A jest ono zasilane napięciem 18V. Co ciekawe widnieje też informacja o niebezpieczeństwie porażenia prądem w przypadku otwarcia obudowy.

Do typowych urządzeń w tej klasie zaliczamy ładowarki do golarek elektrycznych, oświetlenie zasilane z bezpiecznego źródła napięcia (transformatora 12V) itp.

No dobra, przypomnijmy sobie w tym miejscu jakie są maksymalne wartości napięcia bezpiecznego (niskie napięcie stałe (DC) uzyskujemy dzięki zasilaczom, niskie napięcie zmienne (AC) uzyskujemy dzięki transformatorom):

  • 12V AC lub 30V DC – wanna, basen, sauna itp.
  • 25V AC lub 60V DC – posługiwanie się narzędziami ręcznymi w pomieszczeniach wilgotnych lub przy elementach bezpośrednio połączonych z ziemią.
  • 50V AC lub 120V DC – w pomieszczeniach suchych, skóra człowieka sucha, wszelkie sytuacje nieopisane powyżej.

Podsumowanie

Dowiedziałeś się z tego artykułu, że istnieją 4 klasy ochronności z czego tylko 3 gwarantują odpowiednio wysoki poziom bezpieczeństwa. Jakie wnioski?

  • Bądź czujny, gdy urządzenie nosi znamiona słabej izolacji i jednocześnie nie posiada wtyczki z otworem ochronnym
  • Nie dziw się, że niektóre urządzenia posiadają wtyczki bez otworu na bolec ochronny pod warunkiem, że ich obudowa posiada znak wykonania w drugiej klasie ochronności.
  • Stosowanie choćby żarówek (świetlówek) zasilonych niskim napięciem jest uzasadnione w szczególności w pomieszczeniach wilgotnych i mokrych. Ponadto warto przemyśleć zastosowanie w łazience jedynie gniazdka zasilanego bezpiecznym napięciem do podładowania golarki czy automatycznej szczoteczki do zębów.
    Pół żartem pół serio, w rzeczywistości jest to trudne do przeforsowania, ze względu na głęboko zakorzenione przyzwyczajenia korzystania w łazience z… suszarki .
print

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Klasy ochronności"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Dawid
Gość

Miałem już kiedyś dylematy na temat klas ochronności jak przerabiałem u siebie instalację. Zacząłem się zastanawiać ile mam urządzeń z metalową obudową i w którym miejscu potrzebuje naprawdę 3 żyły. I zauważyłem, że trend jest w kierunku produkcji urządzeń o 2 klasie ochronności. Czy zatem w przyszłości nie będzie logicznym ciągnięcia żyły ochronnej tylko do konkretnych gniazdek i dobrze je oznaczenie?

Krystyna
Gość

To, że dzisiaj włączasz do gniazdka urządzenie drugiej klasy ochronności, nie przesądza o tym, że za rok zechcesz włączyć tam (choćby na chwilę) urządzenia ze stykiem ochronnym (I klasa).
Obecne przepisy wymagają doprowadzenia przewody ochronnego do wszystkich gniazd oraz punktów oświetleniowych. Nawet jeśli lampy są w drugiej klasie ochronności. Częściej zmieniamy rodzaj oświetlenia i rodzaje odbiorników niż przewody. Instalacja powinna więc być trzyżyłowa (lub pięcio).
Pozdrawiam

SGB
Gość

Z jednej strony obecne przepisy wymagają doprowadzenia przewody ochronnego do wszystkich gniazd oraz punktów oświetleniowych, a z drugiej trend jest w kierunku produkcji urządzeń o 2 klasie ochronności i trochę się to „gryzie” bo trzeba prowadzić dodatkową żyłę (nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu), a wyposażając nowe mieszkanie może okazać się, że żadne urządzenie jej nie „wykorzystuje”. Czy nie uważacie, że ktoś to powinien „ujednolicić” w tę czy inną stronę?

Krzysztof
Gość

Moim zdaniem. nie powinno wpadać się w skrajności, Tworzywo sztuczne, kojarzy mi się z tandetą, zaletą zapewne jest waga, ale sztywność konstrukcji już nie koniecznie.

Michał
Gość

Ja mam stary wzmacniacz audio ma metalową obudowę i 2 żyły do wtyczki a dodatkowo jest zacisk (śrubka) do przykręcenia PE i to jest dobre rozwiązanie bo nie każde urządzenie by współpracowało z nim gdyby PE był podłączony na stałe. to też należy wziąć pod uwagę.

lesio
Gość

Ten zacisk jest do uziemienia gramofonu jakbyś go chciał podłączyć do wzmacniacza.

Krzysztof
Gość

A jaką ma klasę ochronności?.

wpDiscuz