Jedna różnicówka na cały dom – czy warto?

No nie, nie warto. Zdecydowanie.

Ale zaraz! Na wnioski jeszcze przyjdzie czas. Najpierw skupmy się na tym o co w ogóle chodzi w tym pytaniu.
W dzisiejszych czasach (2019 rok) w nowo-wykonywanych, a także w modernizowanych instalacjach istnieje wymóg stosowania wyłączników różnicowoprądowych (tutaj masz wyjaśnione czym jest ów wyłącznik).

Mówi o tym m.in. § 183.1 obowiązującego Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dn. 12 kwietnia 2002r. :
„W instalacjach elektrycznych należy stosować: (…) 3) urządzenia ochronne różnicowoprądowe(…)”

Pociąłem solidnie cytat, bo nie ma sensu w tym momencie zagłębiać się w szczegóły, których zresztą w tym rozporządzeniu w temacie różnicówek nie znajdziesz. Jeśli jednak planujesz w najbliższym czasie budowę/remont, czy to we własnym zakresie, czy też zatrudniasz fachowca, warto się z RMI zapoznać. Część o elektryce zajmuje 2 strony i zaczyna się od §180. Polecam! Ściągniesz go stąd.

No dobrze, czyli trzeba mieć przynajmniej jedno zabezpieczenie różnicowoprądowe (RCD) w swojej rozdzielnicy. Można więcej, ale wystarczy jedno. Pokrótce w tym wpisie opiszę zalety i wady zastosowania tylko jednej (najczęściej trójfazowej) różnicówki. Dlaczego trójfazowej? Ponieważ wyłącznik trójfazowy zabezpieczy obwody zarówno jedno, jak i trójfazowe. Ale zostawmy sobie to na deser.

Przejdźmy teraz do zalet zastosowania jednego wyłącznika RCD!

1. In plus

1.1. Tanio

Za najtańszy czteropolowy (trójfazowy), markowy wyłącznik różnicowoprądowy zapłacisz 90-120zł. Jednofazowe są 20-30% tańsze.

Czyli wydajesz stówę i temat zgodności z rozporządzeniem i obowiązującą normą (PN-HD 60364-4-41:2017) masz załatwiony. Elektryk też mniej weźmie za podłączenie jednej różnicówki zamiast np. 5.

1.2. Nie potrzeba dużo miejsca

Jeśli czytałeś artykuły o róznicówkach (tutaj, tutaj2, tutaj3) to wiesz, że wyłączniki RCD zajmują dość sporo miejsca w rozdzielnicy. Jednofazowe są dwukrotnie szersze (2M) od wyłącznika nadmiarowo-prądowego, a trójfazowe czterokrotnie szersze (4M). Do tego dochodzi konieczność zastosowania dodatkowych listw przewodów neutralnych dla każdej różnicówki.

Ni stąd ni zowąd przy zastosowaniu kilku takich wyłączników rozdzielnica zaczyna “puchnąć”. Co pociąga za sobą koszty zakupu większej rozdzielnicy. Nie mówiąc już o tym, że zastanawiamy się nad liczbą różnicówek po jej zakupie, albo gdy już rozdzielnica jest osadzona pod tynkiem. Wtedy po prostu może zacząć brakować miejsca w środku i zastosowanie tylko jednego wyłącznika RCD, to miejsce pozwoli zaoszczędzić.

Na zdjęciu po prawej widzisz wypełnioną po brzegi rozdzielnicę w której zastosowano 3 wyłączniki różnicowoprądowe. Choćbyśmy chcieli, większej liczby wyłączników tutaj nie umieścimy.

1.3. Działa

Jest to niezaprzeczalny fakt. Jak instalacja jest sprawna, wszystko dobrze, to jest dobrze. Jak będzie jakiś upływ prądu do ziemi (czy to bezpośrednio czy też przez rażonego prądem osobnika), to zabezpieczenie odetnie napięcie. No dobrze, czasem różnicówka najtańszego typu (AC) może nie zadziałać (zależy od stosowanych w obwodzie urządzeń). Ale zostawmy marudzenie na kolejny rozdział.

2. In minus

To skoro jest tyle plusów, to po co kombinować? Czytaj dalej 🙂

2.1. Blackout i diagnostyka

Wyłącznik różnicowoprądowy przy wyzwoleniu (zadziałaniu), odcina napięcie we wszystkich podłączonych do niego obwodach. Jeśli masz jeden wyłącznik różnicowoprądowy to prawdopodobnie podłączone są do niego wszystkie obwody włącznie z obwodami o podwyższonym ryzyku awarii m.in. zewnętrzne. Czyli nagle robi się ciemno w domu. I nie chodzi tylko o światło, po prostu nic nie działa. Laptop trochę popracuje, ale wifi już nie ma, więc dramat.

Podchodzisz do rozdzielnicy, “podnosisz” wyłącznik i pół biedy jak wszystko wraca do normy.
Ale co, jak w tym momencie wyłącznik z miejsca wyzwoli po raz kolejny? Szukanie przyczyny w CAŁEJ instalacji, odłączanie urządzeń.
A co, jeśli problem nie nastąpił w urządzeniu, tylko w instalacji elektrycznej. Coś gdzieś pod wyłącznikiem lub w innym miejscu instalacji? Albo sam wyłącznik uległ uszkodzeniu? Wzywanie elektryka, godziny/dni poszukiwań. Masakra.

Sytuacja z życia, opisana na grupie kursu “Zbuduj Swoją Rozdzielnicę”. Padło pytanie:

“Ma ktoś może wiedze, czemu wywala mi rcd tylko w nocy około 2:00?”
Okazało się, że problem stanowił element systemu alarmowego. Wg autora szukanie rozwiązania trwało 2 miesiące.

2.2. Upływy prądu

Niektóre urządzenia, posiadające filtry przeciwzakłóceniowe, np. zasilacze impulsowe (komputerowe i nie tylko) powodują, nawet podczas normalnej pracy, pewien niewielki upływ prądu do ziemi (przewodem ochronnym oczywiście). Jeśli takich urządzeń jest dość dużo, lub gdy jednocześnie załączasz wszystkie urządzenia posiadające zasilacz impulsowy, to ten upływający prąd może być na tyle duży, że spowoduje wyzwolenie różnicówki.

Jeden z czytelników zgłaszał powtarzającą się sytuację zadziałania różnicówki w chwili przywrócenia przez zakład energetyczny dostawy energii po zewnętrznej awarii.
Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobna przyczyna może być powiązana z faktem, że przy załączaniu pobierany przez urządzenia prąd jest najczęściej kilkukrotnie większy niż podczas normalnej pracy. Trwa to ułamki sekund. Wiążąc to z faktem, że w chwili przywrócenia dostawy prądu załączają się wszystkie urządzenia naraz, to wystarczy, żeby prąd upływu również był proporcjonalnie większy i spowodował odcięcie prądu przez wyłącznik różnicowoprądowy.

2.3. “Upalone zero” – dodatkowe ryzyko

Różne rzeczy chodzą po ludziach. Ta sprawa dotyczy zastosowania różnicówki trójfazowej, do zabezpieczenia obwodów jednofazowych. Na powyższym schemacie masz taki przykładowy układ. Jeden wyłącznik RCD zasila 3 wyłączniki nadmiarowo-prądowe i w konsekwencji 3 obwody. W każdym obwodzie mamy napięcie 230V pomiędzy przewodem fazowym, a przewodem neutralnym. Dla potwierdzenia tego faktu, żarówka zasilona tym napięciem elegancko świeci.

Niewłaściwe podpięcie przewodu neutralnego do różnicówki trójfazowej czy to od strony zasilania czy też od samego wyłącznika do należącej do niego listwy neutralnej (N2), spowoduje pojawienie się napięcia 400V w obwodach. Jak? Aby sytuacja zaistniała, jakieś urządzenia muszą być podpięte do gniazd i/lub musi być załączone oświetlenie.
Na powyższym schemacie coś takiego się wydarzyło. Ktoś kiedyś podczas montażu nie dokręcił jednego zacisku. Zacisku pomiędzy listwą N2, a wyłącznikiem różnicowoprądowym. Co się zmieniło na schemacie:

  • Pomiędzy przewodem fazowym a neutralnym w obwodzie oświetlenia napięcie wynosi 0V. Wynika to z tego, że przewód neutralny obwodu nie jest już fizycznie połączony z zasilającym przewodem neutralnym, a zatem potencjał z przewodu fazowego poprzez żarówkę w lampie pojawił się na przewodzie neutralnym.
  • Potencjał z fazy L1 przeniósł się na wszystkie przewody “neutralne” podpięte do pozostałych obwodów. Czyli w obwodzie gniazd mamy potencjał na czarnym przewodzie fazy L2 i potencjał na niebieskim przewodzie z fazy L1. A różnica potencjałów pomiędzy fazami wynosi 400V.

Żeby to lepiej zobrazować, zmieniłem kolor przewodów neutralnych, na posiadany przez nie w tej konkretnej chwili potencjał (czyli potencjał fazy L1).

Niby tego typu sytuacja zdarza się niezmiernie rzadko. Ok, tak jest z mojego doświadczenia. Lecz konsekwencje dla sprzętów podłączonych w całym domu mogą być opłakane. Postanowiłem zatem zwrócić na ten fakt uwagę.


W kursie Zbuduj Swoją Rozdzielnicę, tłumaczę m.in.

  • W jaki sposób podzielić instalację na obwody,
  • Jak właściwie dobrać liczbę wyłączników różnicowoprądowych
  • Jak je przyporządkować rozsądnie do obwodów.

Zapisz się na listę oczekujących na kurs, a otrzymasz przedpremierowy rabat. Dostaną go jedynie zapisani na poniższą listę. 



Podsumowanie

Odpowiadając na tytułowe pytanie, moim zdaniem nie warto tutaj za bardzo oszczędzać montując jedną różnicówkę dla całego domu. Nie warto też przesadzać decydując się na naście/dziesiąt wyłączników różnicowprądowych w domowej rozdzielnicy, ale to już inna sprawa.

Wykonanie sensownego podziału obwodów na kilku wyłącznikach różnicowoprądowych jest realne. Koszt dodatkowego materiału wraz z “osznurowaniem” zamknie się najczęściej w kilku setkach PLN.

Czy to dużo? Jeśli przeżyjesz całe życie bez choćby jednej awarii elektrycznej, to być może będziesz sobie pluł na stare lata w brodę z poczynionej inwestycji. 😉
Prawda jest taka, że jeśli zdecydujesz się na powiększenie arsenału RCD w rozdzielnicy, prawdopodobnie nigdy nie dowiesz się, przed iloma nienależytymi wyłączeniami Cię to uchroniło. Jednak jeśli już wydarzy się choćby jedna awaria, to:

  • znacznie szybciej namierzysz jej źródło,
  • spowoduje ona odcięcie tylko niektórych urządzeń w domu.

Ostatecznie wtedy prawdopodobnie stwierdzisz, że jednak warto było wtedy dołożyć te parę stówek.
Warto być mądrym przed szkodą.

Spodobał Ci się artykuł? To świetnie 🙂

Zapisz się do newslettera i otrzymuj powiadomienia o kolejnych wpisach i ciekawostkach ze świata elektryki.


print


Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

31 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kamil

Witam
Odkopię temat. Mam już instalację w domu 2 letnim. Jest 30 zabezpieczeń i jedna różnicówka. Czy jest możliwość dołożenia, bez demolki, jeszcze ze dwóch różnicówek aby nie było sytuacji, że w całym domu nie będzie prądu ?

Maciej

Najpierw zinwentaryzuj sobie rozdzielnicę, ile masz obwodów, jak to jest wogóle podzielone. I dopiero wtedy decyduj, oczywiście jeśli jest w niej jeszcze miejsce, czy da się dołożyć kolejne różnicówki. Jedna na cały dom to absolutnie za mało i kardynalny błąd w wykonaniu instalacji. Minimum powinno być tak, że kuchnia ma swoją, łazienka swoją, gniazda w pokojach i korytarzach swoją i oświetlenie swoją. Jeśli to jest dom, to jeszcze dochodzi pewnie piwnica, pomieszczenia gospodarce, garaż, jakaś kotłownia, składzik, warsztacik, itd.. itp.. Jeśli wogóle masz jakoś obwody podzielone w rozdzielnicy, to brakuje ci w niej z pięciu różnicówek, jak pisałem, kuchnia, łazienka, gniazda w pokojach (lepiej, żeby były na dwóch-trzech, a nie na jednej, do tego oświetlenie, piwnica, pomieszczenia gospodarcze, itd.. Ewidentnie spartolona rozdzielnica. Ale na pewno da się to poratować, choć może cię czekać wymiana jej na większą. Dla nawet małego domu rozdzielnica na sto modułów wcale nie jest przesadą, to tak na koniec.

Witold

Taka sama sytuacja, jak opisana w artykule (napięcie międzyfazowe w obwodzie gniazdek lub w łazience po przerwaniu przewodu N) , może wydarzyć się chyba i bez wyłącznika różnicowoprądowego, a przy podpięciu różnych odbiorników pod różne fazy i jedną listwę zerową, w prostej instalacji. Wówczas też na jednym z odbiorników może pojawić się napięcie międzyfazowe, po powstaniu przerwy na przewodzie zerowym, przed listwą zerową. Nie mogę tego w komentarzu narysować, ale sprawa wydaje się prosta: Mamy doprowadzenie do domu L1, L2, L3 i N podpiętego pod listwę zerową w rozdzielnicy. L1 idzie np. na oświetlenie, a L2 na gniazdka. Zero brane z jednej listwy z rozdzielnicy. Do obwodu na L1 podpięta żarówka. Do obwodu na L2 podpięty telewizor. Jeśli powstanie przerwa na przewodzie N przed listwą zerową w rozdzielnicy, to stanie się to samo, co w opisanym w artykule przypadku, czyli napięcie międzyfazowe pojawi się na telewizorze, po włączeniu żarówki, z której potencjał nie mając gdzie odpłynąć, odpłynie do telewizora. Tak będzie pewnie w układzie TNC (dwa przewody) i chyba TNS. W TNC-S bez uziemienia, przy samym mostkowaniu, napięcie jednofazowe pojawi się też pewnie – dodatkowo – na obudowie urządzeń. I tak się może dziać chyba nawet wtedy, jeśli zastosujemy jednofazowe wyłączniki różnicowoprądowe w takiej instalacji… Mam nadzieję, że dobrze rozumuję. Podobnie – w przedstawionym w artykule przykładzie jeśli zero urwie się przed główną listwą zerową, to i tak napięcie międzyfazowe może pojawić się na innych obwodach. Fakt, że jeśli przerwa będzie na zerze tylko w obwodzie pojedynczych jednofazowych wyłączników różnicowoprądowych, wówczas napięcie międzyfazowe nie pojawi się na obwodzie drugiej fazy. Krótko mówiąc – wszystko zależy od miejsca uszkodzenia przewodu zerowego. Może być tak, że przy jednofazowych wyłącznikach różnicowoprądowych zaistnieje podobna sytuacja, jak opisana w artykule. Czyli zaistnienie problemu, o którym pisano, zależy bardziej od dokładności, poprawności i fachowości montażu, niż od użytych wyłączników różnicowoprądowych (jedno- czy trójfazowe). Tak mi się przynajmniej wydaje.

Witold

Dodam może jeszcze tyle, że jednak i tak zdecydowałem się na “różnicówki” jednofazowe, zamiast umieszczonych w projekcie trójfazowych do obwodów jednofazowych. Zawsze to jednak ryzyko mniejsze… 🙂

Bartek

a czy nie stanie się to samo co w punkcie 2,3 jak się upali N przed różnicówką ?

pogromca mitòw

Dokładnie! Jeśli 3 ròżnicòwki jednofazowe będą zasilane z 3 ròżnych faz i upali się zero przed punktem rozdziału na te trzy ròżnicòwki, to sytuacja będzie taka sama pomimo wywalenia większej kasy. Przed upalonym zerem mogą nas ochronić tylko ograniczniki przepięć klasy D montowane w gniazdkach! Pozatym dobry elektryk zawsze dobrze dokręca śrubki, a dobry użytkownik instalacji robi regularnie (co 5 lat) pomiary instalacji elektrycznej!

MareK

Jeśli przepisy mówią o minimum jednej różnicówce, a autor artykułu wylicza jakie to złe tylko jedna różnicówka, to po diabła w ogóle powołuje durne przepisy? 🙂 No ale artykuł musi mieć swoją objętość, bo nie przyjmą do publikacji…

Maciej

Rozporządzenie to mówi, konkretnie w § 183. 1. że należy stosować – podpunkt 3 – “urządzenia ochronne różnicowoprądowe uzupełniające podstawową ochronę przeciwporażeniową (…)”. Nie napisano, że należy stosować jedno, czy wiele tych urządzeń, tylko po prostu, że należy stosować. Moim zdaniem zresztą, słowo “należy” nie jest kategorycznym określeniem, inaczej użyto by słowa “nakazuje się”, tak więc moim zdaniem, stosowanie różnicówek nie jest kategorycznie obligatoryjne, ale po prostu, wskazane. Prawo prawem, a praktyka, a zwłaszcza profilaktyka, profilaktyką. Lepiej jest mieć choć jedną “różnicówkę” oraz właściwie wykonaną instalację elektryczną, wyposażoną w trzeci przewód ochronny, niż tego nie mieć i np. ulec dramatycznemu i niezamierzonemu zejściu, gdy na przykład praleczka pozwoli sobie przecieknąć, będąc włączoną do instalacji, a ten, kto pójdzie powycierać mokrą podłogę, zejdzie z tego świata z trzonkiem od mopa w dłoniach. W taki właśnie sposób życie swe skończyła siostra mojego kolegi z pracy, której taki przypadek się zdarzył. Bo instalacja była stara, “komusza”, czyli TN-C, bez uziemienia i bez zerowania, pralka trzasnęła, rozlało się, kobita poszła powycierać i to była jej ostatnia czynność w życiu, własna pralka ją zabiła, a nie tyle ona sama, co brak wyobraźni tego, kto dopuścił, że w łazience była instalacja TN-C bez nawet najprostszego uziemienia nawet do rury wodnej, choć niby nie powinno się tak robić, ale się robi. Ja osobiście w mieszkaniu które eksploatuję już łazienkę i kuchnię zrobiłem z TN-C wykonanego przewodem aluminiowym 2×2.0 mm^2 na 3×2,5 mm^2 miedź w systemie TN-C/S, bo nie mam możliwości uziemienia punktu rozdziału PEN na PE i N, bo mieszkam na trzecim piętrze i nie ma do czego się uziemić, mam jedną różnicówkę na całe mieszkanie, ale potem przerobię na co najmniej tak, że jedna na pokoje, a druga na kuchnię i łazienkę, a najlepiej, trzy, odrębne dla łazienki, kuchni i pokojów. Nie jest to wielki koszt, wyłącznik jednofazowy różnicowoprądowy o amperażu 25A kosztuje jakieś 30 parę PLN.

roboter

Macieju
W ochronie podstawowej ( przed dotykiem bezpośrednim ) RCD ( max 30mA ) jest traktowane jako element dodatkowy takowej ochrony.
W ochronie dodatkowej ( przed dotykiem pośrednim ) RCD jest jednym z elementów samoczynnego szybkiego wyłączenia zasilania w czasie bezpiecznym dla człowieka ( czas odpowiedni do warunków środowiskowych ) i każdy kto projektuje, wykonuje, odbiera i wykonuje pomiary kontrolne w zakresie ochrony pporażeniowej wie jak ważne są to elementy i profilaktyka to zupełnie wadliwe określenie – bezpieczeństwo jest właściwsze.

Maciej

A czy ja to neguję?

MvincM

Witam.

Jeden komentarz i jedno pytanie.

Komentarz:
Przypadek wywalania RDC po awarii w ZE jest albo identyczny jak ja miałem albo mój 😉 wymieniłem różnicówkę na nową i to typu “A” i na szczęście od dwóch lat problem “wywalania” po zaniku i powrocie zasilania (a u mnie z jakiś przyczyn jest to częste) przestał istnieć. Dodatkowo wymieniłem UPSa z podstawowego Evera na leciwego ale dalej robiącego robotę APC CS500. Nie wiem czy ma to coś wspólnego czy nie z problemem (upływ, impulsy) ale są to jedyne dwie zmiany zrobione w sieci w tym budynku i jest spokój.

Pytanie:
Muszę w ogrodzie podciągnąć zasilanie. Bawię się teraz z przedłużaczami ale ani to nie wygodne a i na dłuższą metę niebezpieczne. Tak więc postanowiłem zakopać 40m kabla w ziemię (kabel ziemny dodatkowo w arot) i postawić rozdzielnicę budowlaną a ją jeszcze zamontować w obudowie z ABS z IP65. Będę w tego zasilał pompę wodną, napowietrzenie stawu i fontannę ogrodową (mokro jak widać). Tak więc w tej nowej rozdzielnicy daję dedykowane bezpieczniki i chciałem dać RDC. Pytanie teraz czy ten RDC podłączyć do RDC, który jest w rozdzielnicy z której wychodzę (dać w szereg dwa RDC) czy ominąć go i pozostać tylko przy RDC w rozdzielnicy budowlanej? Jak sądzicie?

Pozdrawiam,
MvincM

Krzysztof

Bezcelowe dwa RCD, zwłaszcza że w razie upływu, mogą wyłączyć się oba. Ze względu na odległość do rozdzielnicy domowej, jak najbardziej wskazane było by RCD w rozdzielnicy budowlanej

MvincM

Wielkie dzięki za podpowiedź. Tak uczynię.

roboter

Krzysztofie polecam przeanalizowanie pojęcia “selektywności” w temacie RCD, a co do ilości RCD w danej instalacji to jak wiadomo szczególne obwody takowej instalacji wymagają własnych RCD ( choćby łazienka, kuchnia ) a patrząc na obwód zasilający pompę fontanny to jest napewno szczególny obwód ( zagrożenie porażeniem ).
Pozdrawiam

Marek

Radku, a co sądzisz o używaniu RDC trójfazowego w instalacji 230V ?

Maciej

No ja u siebie zrobiłem różnicówkę, zresztą to był taki dodatek ekstra, bo w ogóle jej na początku nie planowałem. Wszystko wyszło z konieczności, niestety, po prostu posiadana instalacja – budynek z 1963 roku, wykonana jako TN-C (czyli dwuprzewodowa), w postaci przewodu 2xAl 2 mm^2 po prostu na głównej linii, idącej od bezpieczników do najbardziej obciążonego obwodu, czyli puszki w kuchni, z której podczas “połremontu” mieszkania w połowie lat 90-tych pociągnięto dodatkowe dwa gniazdka i to mocno obciążane (do łazienki i do kuchni), co powodowało podczas mocnego korzystania z urządzeń elektrycznych (pralka 2 kW, zmywarka 2 kW, kuchenka mikrofalowa 1.8 kW), że po prostu, główny przewód grzał ścianę (dosłownie!) a puszka główna, z której to “rozpajęczynowano” również, łącznie po, tuż przed jej zgonem, również zaczęła się po prostu wypalać, łącznie po zimne ognie przy większych obciążeniach. I musiałem zrobić elektrykę od nowa, tym razem jak trzeba, czyli przewód 3×2.5 mm^2 Cu i z wydzieleniem w samej skrzynce obwodów na kuchnię i łazienkę oddzielnie na odrębnych bezpiecznikach. No i zrobiłem toto, przy okazji też elektrykę górną (na przewodzie 2×1.0 mm^2 Cu a nie 3×1.5 mm^2 Cu), rozprowadzane z jednej puszki głównej, żeby było prościej. I wreszcie spokój. I zastosowałem jedną różnicówkę 25A na całe mieszkanie na podejściu przewodów z pionu (WLZ) by było najprościej. Za jakiś czas wydzielę co najmniej łazienkę na odrębną różnicówkę, a może i kuchnię też (oraz potem pokoje, gdy zrobię tam nową instalację w nich), ale do tego będę musiał zmienić skrzynkę na dwurzędową, bo mam malutką i się toto nie pomieści. Generalnie – trochę pracy, nie za trudnej, może nieco brudnej i niewdzięcznej, ale jest efekt. Skończyło się przygasanie światła w domu przy większym obciążeniu, można włączyć razem pralkę ze zmywarką i nic się nie dzieje a co najciekawsze i najważniejsze – pomimo wzrostu ceny energii elektrycznej – rachunki za prąd spadły mi przy nowej dostawie faktur z PGE o około 22%, bez żadnej redukcji w używaniu urządzeń, wręcz zintensyfikowałem, bo już nie boję obciążać instalacji, tylko dla tego, że wreszcie zrobiłem instalację jak trzeba, porządną. I na razie jedna różnicówka jest, spełnia swoją rolę.

Krystian

Ja również mam TN-C. Jeśli się nie mylę w TN-C nie powinno się używać różnicówki, gdyż rozłącza ona przewód N, a to jest zabronione. Planuję wymienić całą instalację w domu. Chcę rozdzielić PEN w piwnicy i uziemić punkt rozdziału – od tego momentu typ instalacji TN-C-S pozwala zastosować różnicówkę. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę.

Maciej

No pewnie, że w dwuprzewodowej, TN-C, używanie różnicówki jest nie tylko bezsensowne, ale też i zabronione, gdyż, jak wspomniałeś, przerywa przewód neutralny. Ale ja mam u siebie, zrobioną osobiście, TN-C/S, bo na początku, zrobiłem “TN-S”, gdyż łudziłem się, że doprowadzony do mieszkania, trzy lata temu, przy robieniu nowych pionów zasilających, przewód PE, jest uziemiony i do niego podłączyłem listwę swoich obwodów ochronnych PE, ale okazało się, że, niestety, przewód z pionu, jest uziemiony do “powietrza”. I musiałem, siłą rzeczy, przejść na układ kompromisowy, czyli jedyne, co mi zostało, tj. TN-C/S ale bez uziemienia punktu rozdziału PEN na PE i N, gdyż takowego nie mam. Mieszkanie na trzecim piętrze, na dole sklepy. Do rury wodnej nie uziemię się, bo nie chcę, jak coś się u mnie stanie, pozabijać sąsiadów. Do żeliwnego pionu kanalizacyjnego nie ma sensu, sprawdzałem już, ma słabe uziemienie. Do rury gazowej nie wolno. Do instalacji odgromowej też nie można, ale nawet jakbym chciał, to budynek jej nie posiada. Wkuwać się do zbrojenia ściany nośnej i uziemiać do niego, niby można, ale nie mam gwarancji, że będzie dobry kontakt z ziemią, bo budynek z początku lat 60-tych a wtedy nie stosowano uziomów otokowych czy fundamentowych, praktyką było łączenie uziomów z rurą wodociągową, która leżała żywcem w ziemi. Ratuje mnie wykonanie własnego uziomu (ale jak???), tudzież skazanie na wspomnianą, TN-C/S bez uziemienia punktu rozdziału.

Krzysztof

Dla ścisłości. W TN- C jest PEN a nie N i to z tego powodu nie można stosować RCD. Po podziale PEN na PE i N, żyłę N można przerwać, ale przy jednoczesnym przerwaniu toru prądowego w danym obwodzie.

Maciej

No tak. Dla tego ja u siebie, żeby toto działało, wszak mam przewód PE, doprowadzony z pionu zasilającego, który nie jest uziemiony, zrobiłem tak, zakładając różnicówkę, że listwę PE połączyłem z przewodem PEN mostkiem, przed różnicówką. To jedyne rozwiązanie, żeby było jak trzeba. Uziemienia punktu rozdziału nie mam, bo skąd wziąć uziemienie na trzecim piętrze? Do poręczy na klatce nie uziemię, przecież, nie? Ratuje mnie wykonanie, w jakiś magiczny sposób, uziemienia własnego, najlepiej w oparciu o przewodzące prąd, elementy budynku typu zbrojenie ścian nośnych, bo przecież nie podłączę uziemienia do rury gazowej (nie wolno ponoć), do wodociągowej (nie chciałbym, jak będzie przebicie, zabić czy porazić sąsiadów), do pionu kanalizacyjnego nie ma sensu (sprawdzałem, ma słabe połączenie z ziemią), a do odgromowej nie da rady, bo jej po prostu nie ma. Ale jakoś to zrobię, wypadałoby mieć uziemienie, porządne, własne, żeby wszystko było OK.

roboter

Macieju,
“No i zrobiłem toto, przy okazji też elektrykę górną (na przewodzie 2×1.0 mm^2 Cu a nie 3×1.5 mm^2 Cu)”
jeżeli dobrze zrozumiałem to ta “elektryka górna” to oświetlenie nie uważam za zasadne przejście z przekroju 1.5 na 1.0 i w dodatku na 2×1.0, a jeśli zapragniesz zainstalować kiedyś oprawę oświetleniową która będzie posiadać zacisk ochronny a już będziesz posiadał układ sieciowy TN-C-S to gdzie przewód ochronny, a jeśli zrobisz np sufit podwieszany to prosiło by się o podpięcie konstrukcji PE, może to wydać się niemożliwe ale w takich elementach konstrukcyjnych ( również elementy będące składnikami konstrukcji budowlanej ) może się coś wyindukować podczas wyładowania piorunowego.
Pozdrawiam

Maciej

Nie przewiduję już żadnych zmian w instalacji prócz dołożenia dodatkowych obwodów do kuchni (co najmniej dwa), jednego do łazienki i rozdzielenia pokoi na dwa odrębne bezpieczniki. PE w oświetleniu nie mam i przy zmianach przepnę oświetlenie na zasilanie poza różnicówką, bezpośrednio z rozłącznika głównego. Dla czego przewód 1.0 mm^2? A bo taki akurat miałem.

Qqq

Ja muszę męczyć się z jednym trójfazowym RCD. Pomijam już fakt braku detekcji upływu między fazami. Kiedyś to zmienię, bo lodówka powinna mieć swoją osobna roznicówk.ę

Maciej

Najlepiej jak całe mieszkanie ma “różnicówkę”, nie jedną, a umiejętnie wydzielone obwody na parę “różnicówek”, tak by “wysadzenie” jednej z nich nie powodowało odcięcia od zasilania całego mieszkania. Ja np. mam jedną na całe mieszkanie, ale to dla tego, że pierwotnie w ogóle miało jej nie być, a dałem, bo sobie przypomniałem, robiąc nowa instalację do łazienki i kuchni, że takie coś w ogóle istnieje. I dałem, akurat na podejściu zasilania na całą chatkę, żeby było prościej. Docelowo zrobię łazienkę na jednej, kuchnię na drugiej a pokoje na trzeciej, ale to wymagać będzie u mnie zmiany skrzynki na większą i no zrobienia do końca instalacji trójprzewodowej na pokojach, bo na razie jeszcze mam dwuprzewodowe aluminium, niestety i gniazdka bez bolca, a co za tym idzie, “zerowania” i w pokojach nie mam żadnej ochrony przeciwporażeniowej, niestety. Ale to już niedługo, na wiosnę kładę do reszty przewód podtynkowy 3×2,5 mm^2 Cu i będzie wreszcie porządek, jak trzeba. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko uziemienia punktu rozdziału PEN na PE i N, ale to już odrębna i w cale nie taka prosta, bajka, bo mieszkanie w bloku z początku lat 60-tych, trzecie piętro. Ale i na to znajdę sposób..

Krzysztof

Miedzy fazami zawsze masz 400V nie zależnie czy masz neutralny podłączony czy nie podłączony

Zbyszek

Czy w przypadku upaloego zera nie powinna zadziałać różnicówka ?

Krystian

Szukam rozwiązania problemu upalonego zera.. Czy poprawne by było zastosowanie różnicówki trójfazowej a za nią na każdą fazę osobnej różnicówki jednofazowej?

Krzysztof

Taki sposób, w żaden sposób nie wyeliminuje problemu upalonego ”zera”, a spowoduje dodatkowe komplikacje, związane z funkcjonalnością instalacji. Upływność w obwodzie danego, dwutorowego RCD, może spowodować zadziałanie, RCD czterotorowego i brak napięcia w całej instalacji.

31
0
Co o tym myślisz? Zostaw komentarz.x
()
x